instagram facebook twitter tumblr
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Strona Główna
  • Minimalizm
    • O co w tym chodzi?
    • Mindset
    • Relacje
  • Szafa
    • PorzÄ…dki
    • Garderoba
    • Kosmetyki
  • Less Waste
    • Jak ograniczam odpady
    • Ekologicznie
  • O mnie

SimpliciLife




Niedawno miaÅ‚am okazjÄ™ pojechać na festiwal roÅ›lin owadożernych w Warszawie. Event zostaÅ‚ zorganizowany na sporÄ… skalÄ™, obfitowaÅ‚ w przeróżne gatunki Muchołówek (to te Å›mieszne roÅ›liny z „gÄ™bami i zÄ™bami”, które zamykajÄ… siÄ™, gdy usiÄ…dzie na nich owad), Rosiczek, Dzbaneczników i Storczyków.
OczywiÅ›cie gatunków byÅ‚o wiÄ™cej, jednak te cztery byÅ‚y praktycznie wszÄ™dzie. Gdzie wzrokiem nie siÄ™gnąć, morze  owadożerów, sukulentów i kaktusów. Mimo, że zróżnicowanie nie byÅ‚o wbrew pozorom zbyt duże (ok. 80% gatunków siÄ™ powtarzaÅ‚o) i tak byÅ‚am zachwycona zieleniÄ…, jaka mnie otaczaÅ‚a. CzuÅ‚am siÄ™ trochÄ™ jak w mikro-dżungli, powietrze byÅ‚o wilgotne i ciężkie wszÄ™dzie zielono od roÅ›lin.

Jako dziecko, a potem nastolatka nie byłam zbyt wielką fanką jakichkolwiek roślin.
Moja mama rozstawiaÅ‚a mi je wszÄ™dzie po pokoju, żeby „dodać mu trochÄ™ życia”, jednak ja skutecznie je zaniedbywaÅ‚am, co zazwyczaj koÅ„czyÅ‚o siÄ™ smutnymi suszkami w doniczkach.
Aktywnie też wypychałam mamę z pokoju z kolejnymi roślinami, bo kompletnie nie rozumiałam, czemu miałyby one służyć. Moje poczucie estetyki nie było jeszcze wykształcone, nie zależało mi jakoś specjalnie na tym, by mój pokój wyglądał ładnie i by było w nim zielono - wieksze znaczenie miało to, by mieć w nim ciemno i cicho, bo byłam ( i trochę nadal jestem) nocnym markiem.

Po raz kolejny, przeprowadzka do obecnego męża odmieniła moje spojrzenie na to, co nie powinno znajdować się w pokojach, a co dodaje im uroku ;)

I tak, nagle „zachciaÅ‚o mi siÄ™” roÅ›lin! NieÅ›miaÅ‚o zaczynaÅ‚am od kaktusów, potem przyszÅ‚a kolej na
storczyki (tak, zanim zapytacie, zdarzyło mi się wykończyć storczyka mimo, iż nie są to zbyt wymagające rośliny), aż po rośliny, które zawsze powodują uśmiech na mojej twarzy: gwiazda Bożonarodzeniowa, korona cierniowa, dracena, fikus, a z najnowszych: Flamingo Flower (odmiana Anthurium), Scindapsus, Chamedora. Oczywiście dbania o swoich zielonych przyjaciół musiałam się nauczyć, ale było warto, szczególnie, że nie jest to jakoś szczególnie złożona sprawa , a przynosi sporo satysfakcji :)

Festiwal Roślin c.d.

Wracając do wystawy roślin, z fascynacją przechadzałam się od stanowiska do stanowiska, podziwiając różnorakie aranżacje i szczególnie zachwycając się kilkudziesięcioletnimi drzewkami Bonsai i Klonami japońskimi.

Natrafiłam też na prześliczną odmianę mchu, która kwitnąc wypuszcza wątłe, cieniutkie łodyżki z drobniutkimi, fioletowymi kwiatami. Wszystko w tej roślinie było dla mnie śliczne: jej rozmiar, forma i kruchość łodyg.
Spacerując po hali expo, w której odbywał się festiwal rozmyślałam o tej roślinie. A dokładniej o tym, GDZIE JĄ POSTAWIĘ.
W miÄ™dzyczasie natrafiÅ‚am też na kilka innych gatunków, które z chÄ™ciÄ… bym nabyÅ‚a, jednak powstrzymywaÅ‚am siÄ™ jak tylko mogÅ‚am. Jak siÄ™ Å‚atwo domyÅ›lić, po godzinie walki ze sobÄ…, wiedziaÅ‚am już, które roÅ›liny na parapecie przestawiÄ™, by mieć miejsce na nowe ;) Jednak ku swojemu zdziwieniu, minimalistyczna czÄ…stka mnie (nazywanie mnie 100% minimalistkÄ… byÅ‚oby grubÄ… przesadÄ…) wygraÅ‚a, i dumna z siebie wróciÅ‚am do domu z pustymi rÄ™kami.

Każdy nowy zakup jest jak zastrzyk szczęścia, czujemy uwalniajÄ…ce siÄ™ endorfiny, coÅ› jest nowe, Å›wieże, prosto z półki sklepowej, niekiedy jeszcze pachnie fabrykÄ…. Tych emocji nie da siÄ™ porównać do niczego innego, to ekscytacja i radość w jednym. Chcemy od razu rozpakować tÄ™ rzecz, postawić jÄ… na półce/jak najszybciej jej użyć, bo jest „taka super i taka nowa”. CzÄ™sto ta nowa rzecz bywa jednak zbÄ™dna, wiÄ™c wymyÅ›lamy dla niej jakieÅ›  zastosowanie, byleby tylko nie przyznać, że zakup byÅ‚ po prostu nieprzemyÅ›lany.

Nic nie kupiÅ‚am, bo potrafiÅ‚am sobie wytÅ‚umaczyć, że jest to dużo lepsza decyzja. W domu brak już miejsca na nowe roÅ›liny, a pieniÄ…dze warto zaoszczÄ™dzić. Duma, jaka mnie rozpieraÅ‚a musiaÅ‚a malować siÄ™ na mojej twarzy, ponieważ po powrocie do domu mąż zapytaÅ‚, skÄ…d ta radość, skoro ostatecznie nic do domu nie przywieźliÅ›my.

Jednak tym razem pozytywne emocje towarzyszyły mi dlatego, że tak naprawdę wcale nie była mi potrzebna kolejna roślina i nie pozwoliłam by moje głęboko ukorzenione zbieractwo wygrało z rozsądkiem :)

A jak u Was z kupowaniem roślin? Potraficie oprzeć się pokusie, czy ulegacie od razu?

Poniżej wstawiam Wam kilka zdjęć z wystawy roślin, na której byliśmy :)


 


 




zdjÄ™cie: stocksnap.io        
Cześć,

MiÅ‚o mi, że odwiedziÅ‚eÅ›/odwiedziÅ‚aÅ› mojego bloga. 

Na początek chciałabym opowiedzieć Ci nieco o moich początkach z minimalizmem. I o tym, kiedy i dlaczego poczułam potrzebę oczyszczenia mojego domu i umysłu z niepotrzebnych przedmiotów i spraw.

Jestem pokoleniem z lat 80-tych i pamiÄ™tam jeszcze czasy, kiedy na półkach sklepowych nie byÅ‚o zbyt wiele. Kolorowe reklamy z Zachodu kusiÅ‚y nas Pepsi ColÄ… i jeansami, podczas gdy Polskie realia sprowadzaÅ‚y nas mocno na ziemiÄ™. To wtedy mandarynki na ÅšwiÄ™ta Bożego Narodzenia byÅ‚y najwiÄ™kszym rarytasem :) 
Z tego powodu każda kaseta magnetofonowa, każdy film na VHS czy ładnie wydana książka były traktowane jak prawdziwe skarby. Jeśli jedno z dzieci w bloku miało kasetę artysty będącego akurat na topie, wszyscy przesiadywali u tej osoby w domu i słuchali muzyki w kółko i na okrągło. Bo kolejną kasetę ktoś pewnie dostanie dopiero na Święta.
Niedosyt posiadania pojawił się dość szybko. Potrafiłam spędzać popołudnia marząc o nowej książce/kasecie czy nawet o bransoletce na rękę. Gazety z gratisami, typu Popcorn czy Bravo, były najlepszym źródłem plakatów, mini-cieni do powiek, wisiorków, pomadek, breloczków do kluczy i wszystkiego innego, o czym nastolatka mogła zamarzyć.

Tak zaczęła rosnąć moja kolekcja. Oprócz książek i kaset, na półkach zagoÅ›ciÅ‚y porcelanowe sÅ‚oniki „na szczęście”, mini-paletki cieni, wczeÅ›niej wspomniane breloczki i inne gadżety. Przez to, że nie mieliÅ›my wtedy wiele, potrzeba zbierania narastaÅ‚a, a kiedy jakiÅ› czas po osiÄ…gniÄ™ciu peÅ‚noletnoÅ›ci spÄ™dziÅ‚am kilka miesiÄ™cy w Anglii, poczuÅ‚am zapach pieniÄ…dza i kapitalizmu w peÅ‚nej krasie.
Ubrania w Wielkiej Brytanii są dość tanie w stosunku do zarobków, więc wracając do Polski na stare śmieci, musiałam wysłać do domu dwa kartony po 30 kg. Jak się zapewne domyślacie, pełne były ubrań, akcesoriów, butów i płyt CD.
Nie umiałam sobie odmówić i nie umiałam wyrzucać. Myślałam, że wszystko zawsze się może przydać, mam za mało, takiego koloru bluzki jeszcze mam itp., itd...

Mój powrót do kraju z 32 kg walizkÄ… (nie liczÄ…c wczeÅ›niej wysÅ‚anych pudeÅ‚) uÅ›wiadomiÅ‚ mi, że mój pokój z PRL-owskÄ… mebloÅ›ciankÄ… i dwuskrzydÅ‚owÄ… szafÄ… nie jest w stanie pomieÅ›cić takiej iloÅ›ci rzeczy.  UdaÅ‚o mi siÄ™ namówić rodziców na kosztowny remont i w koÅ„cu, ku mojej satysfakcji, w pokoju stanęła czteroskrzydÅ‚owa szafa zajmujÄ…ca absolutnie całą Å›cianÄ™. Oprócz niej w pokoju miaÅ‚am tylko 3 regaliki na książki, łóżko i biurko-blat zajmujÄ…cy całą drugÄ… Å›cianÄ™.

Możecie siÄ™ zapewne domyÅ›lić, po pewnym czasie i tam zaczęło brakować miejsca. Jako studentka, zaczęłam gromadzić książki do nauki, sterty kserówek, segregatory i portfolia na zajÄ™cia piÄ™trzyÅ‚y siÄ™ zajmujÄ…c coraz wiÄ™cej miejsca, a w miÄ™dzyczasie aktywnie prowadziÅ‚am zajÄ™cia, wiÄ™c z czasem zaczęły mnie przysypywać nie tylko ciuchy i nazbierane „popierdółki” ale i nie koÅ„czÄ…ce papiery w myÅ›l kawaÅ‚u o studentach (Jeden student podnosi kartkÄ™ papieru i pyta drugiego: „Co to?”, „Nie wiem” - odpowiada drugi, „ale skserujmy w razie czego”).

Po skończeniu studiów poznałam mojego obecnego męża i z czasem przeprowadziłam się do jego mieszkania.

Początkowo miałam ze sobą niewiele rzeczy, tylko przedmioty, które na co dzień były mi faktycznie potrzebne. Jednak z czasem zaczęłam przywozić wszystko, co zostawiłam za sobą u rodziców.
Niestety i tutaj zaczęło brakować miejsca. Wyrzucałam zbędne rzeczy, jednak na tyle niechętnie i w tak powolnym tempie, że znów groziło nam przysypanie książkami, ubraniami i bibelotami.
Atmosfera w domu stawała się nieprzyjemna, a nadmiar przedmiotów w każdym kącie powodował napięcia (kiedy jedna osoba ma dużo więcej przedmiotów niż druga, nie dość, że są one porozstawiane wszędzie, to nadal brakuje miejsca; dodatkowo, osobiście nie lubię bałaganu i przeładowania przestrzeni - robię się wtedy nerwowa :( ).

Nigdy nie uważałam, że idea minimalizmu jest dla mnie. Patrząc z perspektywy czasu, byłam maksymalistką w każdym calu, nigdy nienasycona obecnym posiadaniem. Chciałam mieć zawsze więcej i bardziej. Wymiana jednych pojemników do przechowywania na inne, tylko dlatego, że bardziej odpowiadała mi ich estetyka nie stanowiła problemu. Kto by się przecież przejmował wydanymi bez sensu pieniędzmi i nadprogramowym zestawem pojemników?
Mimo to, porozkładane po całym domu rzeczy zaczęły mi coraz bardziej przeszkadzać. Jeśli nie możesz kupić nowego kubła do mopa, bo nie masz w domu nawet skrawka miejsca by go przechować to chyba coś jest nie tak, prawda?

Moje początki były bardzo nieśmiałe. Najpierw po swojemu próbowałam pozbywać się ubrań, ale z dziesięciu starannie wyselekcjonowanych rzeczy, ostatecznie w koszu PCK lądowały może trzy. Uznałam, że potrzebna jest mi pomoc i zajrzałam na YouTube w poszukiwaniu inspiracji.
Tak właśnie trafiłam na minimalizm. Początki były bardzo trudne, jednak przysięgam, było warto :)

Jestem bardzo ciekawa, czy Wy jesteście minimalistami czy może dopiero się nad tym zastanawiacie? Jak wyglądała Wasza droga do minimalizmu?
Zapraszam do dyskusji :)

Nowsze posty

O mnie

Hello, There!
Cześć!

Miło mi powitać Cię na moim blogu.

Jestem Marta i byłam maksymalistką.

Od lat uwielbiałam zbierać, tworzyć kolekcje, otaczać się przedmiotami. Pewnego dnia jednak, kiedy pudło pełne książek prawie spadło mi na głowę z pękającej w szwach szafy, zrozumiałam, że brak mi na to miejsca! Tak rozpoczęło się moje poszukiwanie spokoju i chęć posiadania mniej.

I podeszłam do tego niekonwencjonalnie!

Moje social media

Instagram

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Marta (@simplicilife) Maj 29, 2020 o 9:31 PDT

Archiwum

  • ▼  2020 (8)
    • ▼  lutego (2)
      • Jak rozpoczęła siÄ™ moja przygoda z minimalizmem?
      • O festiwalu roÅ›lin i o tym, jak nic na nim nie kup...
    • ►  marca (3)
    • ►  maja (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  grudnia (1)
  • ►  2021 (4)
    • ►  stycznia (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  wrzeÅ›nia (1)

Tagi

  • #low-buy2021 (1)
  • LessWaste (1)
  • lifestyle (2)
  • mindset (10)
  • minimalizm (11)
  • natura (1)
  • PorzÄ…dki (3)
  • Relacje (1)
  • roÅ›liny (1)
SimpliciLife @Instagram

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Copyright - Marta SimpliciLife | Created By SoraTemplates | Distributed by GooyaabiTemplates