instagram facebook twitter tumblr
Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Strona Główna
  • Minimalizm
    • O co w tym chodzi?
    • Mindset
    • Relacje
  • Szafa
    • PorzÄ…dki
    • Garderoba
    • Kosmetyki
  • Less Waste
    • Jak ograniczam odpady
    • Ekologicznie
  • O mnie

SimpliciLife




Ostatnio usÅ‚yszaÅ‚am opiniÄ™, że nie można być minimalistÄ…, jeÅ›li siÄ™ ma trzydzieÅ›ci sztuk roÅ›lin w domu. A tym bardziej, jeÅ›li siÄ™ ma dużo książek. A jeÅ›li w domu nie widać, że ktoÅ› jest  minimalistÄ…, no to na pewno nim nie jest.

Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Według Słownika PWN:
minimalizm
«ograniczenie do minimum wymagaÅ„, potrzeb, dążeÅ„ itp.»

Jeśli podążać za tą definicją, Minimalizm może oznaczać zmniejszenie wpływu otaczających nas bodźców na nas samych. Ograniczanie rzeki potrzeb i oczekiwań, które nam towarzyszą na co dzień.

Moim jednak zdaniem, minimalizm może przybierać dowolną formę. Nie musisz mieć ultra-minimalistycznego wystroju mieszkania by być minimalistą. Nie musisz cieszyć się z kubka herbaty zaparzonej w garze nad ogniskiem i wypitej z metalowego kubka (bo żadnych innych już nie masz - przecież minimalizm to głównie wyrzucanie! ;) ) by być minimalistą. Nie musisz też mieć pięciu sztuk ubrań w szafie by być minimalistą. Nie daj się wciągnąć w te stereotypy dotyczące minimalizmu!

Minimalizm to umiejętność odróżniania rzeczy, które są nam potrzebne i z nich korzystamy od tych, które są chwilowymi zachciankami. Masz trzy chochle do zupy? Z której z nich korzystasz? A dlaczego nie z pozostałych dwóch? Jeśli dlatego, że są niezbyt poręczne/bardzo zniszczone - pozbądź się ich, przecież i tak ich nie używasz.

Minimalistyczne podejście do przedmiotów i stylu życia, nie oznacza bycia ascetą pozbawionym jakichkolwiek własnych rzeczy. To raczej szukanie umiaru, likwidowanie nadmiaru i nie popełnianie tego błędu (= kupowania niepotrzebnych nam rzeczy) ponownie.

ZostaÅ„ tÄ… osobÄ…, która nie przyjmie torebki podarunkowej od hostessy w centrum handlowym (no chyba, że rozdajÄ… coÅ›, co jest Ci POTRZEBNE). ;) Nie dawaj siÄ™ zwieźć promocjom, które trwajÄ… „TYLKO DO JUTRA! MUSISZ TO MIEĆ JUÅ» TERAZ BO ZARAZ NIE BĘDZIE!” - bierz to na zimno. JeÅ›li teraz kosztuje przysÅ‚owiowe pięć zÅ‚otych, za pół roku może kosztować dwa :) 
Tak naprawdÄ™, za chwilÄ™ bÄ™dÄ… kolejne promocje i przeceny i jeÅ›li wtedy bÄ™dziesz danej rzeczy potrzebować - kup jÄ…. 

Nie kupuj natomiast rzeczy niskiej jakości - zamiast zaoszczędzić pieniądze, wydasz je dwa razy - za pierwszym razem by kupić ten tani przedmiot, i za drugim, ponieważ zbyt szybko go zużyjesz i będzie trzeba kupić następny. Dlaczego? Dlatego, że niska cena (często) równa się niskiej jakości. A w obecnych czasach rzeczy niskiej jakości są wszędzie.

Podsumowując, minimalizm to koncepcja dość subiektywna, nie ma sztywnych ram ani granic, nie ma określonej liczby przedmiotów jaką powinniśmy mieć. Nie reguluje też ściśle, jak powinniśmy patrzeć na świat.

Minimalizm to sugestie jak zmniejszyć swój stan posiadania, odciąć się od szczęścia, które definiuje materializm, a Ty weź je w swoje ręce i nadaj im taki kształt, jaki Tobie odpowiada.


Moja wersja minimalizmu będzie zawsze odmienna od Twojej, tak to właśnie działa :)

Źródła:
https://sjp.pwn.pl/sjp/minimalizm;2568019.html
Image: stocksnap.io



„BudzÄ™ siÄ™ rano, blade Å›wiatÅ‚o wpada przez okno do sypialni i drażni moje oczy. Jeszcze nie udaÅ‚o mi siÄ™ wstać, a już czujÄ™ zmÄ™czenie. Nie chce mi siÄ™ nic, w tej ciepÅ‚ej poÅ›cieli jest tak przyjemnie... Poranki czÄ™sto sÄ… nerwowe, nawet nie chce mi siÄ™ z nikim rozmawiać przed wypiciem porannej kawy, a zanim wstÄ…pi we mnie jakakolwiek energia, jest już po 11-tej... Wybiegam z domu bez Å›niadania, bo nacisnęłam 3 razy drzemkÄ™ i zaraz spóźniÄ™ siÄ™ na pociÄ…g.Po drodze zÅ‚apiÄ™ jakÄ…Å› drożdżówkÄ™.”

        Czy ten opis brzmi znajomo? Czy masz wrażenie, że jeszcze zanim wstaniesz z łóżka jesteÅ› wykoÅ„czona/wykoÅ„czony jak po caÅ‚ym dniu pracy? Nie masz energii? SpaÅ‚aÅ›/spaÅ‚eÅ› za dÅ‚ugo (bo przecież Å‚apiesz wÅ‚aÅ›nie spóźnienie) a mimo to ziewasz przez pół dnia? A może masz wrażenie, że dzisiaj w pracy nie przetrwasz, bo przed TobÄ… mnóstwo wyzwaÅ„, a ty czujesz siÄ™ na 60% mocy? Znam to doskonale. Za Twój nastrój, brak energii i zmÄ™czenie mogÄ… odpowiadać Twoje poranki. Zastanów siÄ™, czy Twoje poranne nawyki Ci sÅ‚użą.

    W przeszÅ‚oÅ›ci niezbyt lubiÅ‚am poranne wstawanie. NależaÅ‚am raczej do grupy osób wylegujÄ…cych siÄ™ w łóżku do 11-tej majÄ…c później do dyspozycji tylko popoÅ‚udnia i wieczory. Mimo, że dÅ‚ugo spaÅ‚am i tak wciąż czuÅ‚am siÄ™ zmÄ™czona i niedospana, a jeÅ›li wstaÅ‚am o poranku, to byÅ‚am wszystkim wkurzona zanim jeszcze wypiÅ‚am swojÄ… pierwszÄ… herbatÄ™. W pewnym momencie doszÅ‚am do wniosku, że nie tÄ™dy droga, i jeÅ›li nie zmieniÄ™ swoich nawyków, to moje poranki nigdy nie bÄ™dÄ… fajnym czasem przed wÅ‚aÅ›ciwym rozpoczÄ™ciem siÄ™ dnia. Poniżej znajdziecie kilka propozycji, które mogÄ… Wam w tym pomóc :) 

Co zrobić, by zacząć dzień z dobrym samopoczuciem:


1. Zrób sobie spokojną pobudkę - bez zrywania się i wściekłego budzika brzęczącego nad uchem.
Ustaw budzik kilka minut przed swojÄ… normalnÄ… godzinÄ… wstawania. Weź kilka głębokich oddechów, pozwól swojemu ciaÅ‚u siÄ™ obudzić zanim wyskoczysz z łóżka. 

Moja wskazówka: możesz spróbować pobudek przy radio-budziku - zamiast monotonnego, narastającego elektronicznego piszczenia, możesz budzić się przy dźwiękach swojej ulubionej stacji radiowej o łagodnie narastającej głośności. Dodatkowo, dobrze wybrana godzina pozwoli Ci posłuchać wiadomości drogowych (i nie tylko :)) jeszcze zanim wstaniesz.

2. Leżąc w łóżku możesz skorzystać z techniki medytacyjnej zwanej Body Scan, która należy do jednego z ćwiczeÅ„ UważnoÅ›ci, o której opowiem Wam wiÄ™cej wkrótce :)
 
Przykładowy Body Scan do posłuchania znajdziecie TUTAJ.

3. Zrób krótkÄ… seriÄ™ ćwiczeÅ„ rozciÄ…gajÄ…cych - pobudzisz ciaÅ‚o do dziaÅ‚ania i bÄ™dziesz mieć lepszy nastrój 🙂

4. Wypij szklankę wody/z cytryną/kubek zielonej herbaty (ostatnia opcja to mój wybór :) to oczyści śluzówkę i wspomoże wchłanianie wartości odżywczych ze śniadania, które zaraz zjesz :)

5. Zjedz pożywne i zbilansowane Å›niadanie - nie żadne lukrowane buÅ‚ki, pÄ…czki czy jogurcik        zÅ‚apany w biegu! Znajdź chwilÄ™, na przygotowanie sobie "konkretniejszego" Å›niadania,                zawierajÄ…cego dużo warzyw i zdrowych tÅ‚uszczy. Ma ono dać Ci energiÄ™ aż do obiadu (szczególnie, jeÅ›li tak jak ja, nie jadasz drugiego Å›niadania... ;))
 
6. Zanim rzucisz siÄ™ w wir pracy i codziennych obowiÄ…zków, przez krótkÄ… chwilÄ™ pomyÅ›l o jednej rzeczy, za którÄ… tego dnia jesteÅ› wdziÄ™czny/wdziÄ™czna. Bardzo czÄ™sto nie dostrzegamy tego, jak wiele mamy pochÅ‚oniÄ™ci pogoniÄ… za kolejnymi zachciankami. Daj sobie chwilÄ™, by docenić to, co już masz. Nawet jeÅ›li jesteÅ› pesymistkÄ…/pesymistÄ…, to ćwiczenie powinno wywoÅ‚ać uÅ›miech na Twojej twarzy i poprawić Twoje samopoczucie :)

JeÅ›li interesuje Was medytacja, zajrzyjcie na: Headspace i moje ulubione Stop. Breathe. Think. <3

Jak wyglÄ…dajÄ… Wasze poranki? Czy kiedykolwiek próbowaliÅ›cie zmieniać swoje poranne nawyki? Jakie byÅ‚ tego efekty? Dajcie znać:) 


Image: stocksnap.io





Cześć kochani!

    JesteÅ›my już dwa miesiÄ…ce po rozpoczÄ™ciu izolacji, Polska gospodarka, mimo sytuacji, zaczyna powoli być odmrażana. PowróciÅ‚y salony kosmetyczne i fryzjerzy, a niedÅ‚ugo bÄ™dziemy znów mogli siÄ™ przejść do restauracji czy kina. 

    Co robiÅ‚am z wolnym czasem do tej pory? 
Tak wiele, że zapomniaÅ‚am o napisaniu posta zapowiadanego na instagramie! ;) 

    W tym trudnym czasie chciaÅ‚am skupić siÄ™ na moim otoczeniu i na osobach najbliższych mojemu sercu. MuszÄ™ przyznać, że ta trudna sytuacja okazaÅ‚a siÄ™ bardzo dobrÄ… motywacjÄ… do tego, by przynajmniej raz na kilka dni zadzwonić do najbliższej rodziny i przyjaciół i zapytać co u nich. Przed pandemiÄ…, kiedy żyÅ‚am w biegu, trudno byÅ‚o wygospodarować na to czas, szczególnie, kiedy najlepszym momentem na telefon mogÅ‚y być wieczory, ale zamiast tego padaÅ‚am zmÄ™czona na kanapÄ™ i zasypiaÅ‚am jak dziecko.

    Wraz ze wzrostem iloÅ›ci wolnego czasu, pojawiÅ‚o siÄ™ wiele spraw do zaÅ‚atwienia i sporo rzeczy do ogarniÄ™cia w domu:

  • Ogród wymagaÅ‚ odchwaszczania i przyciÄ™cia roÅ›lin 
  • Pierwszy raz od zaÅ‚ożenia kompostownika (dokÅ‚adnie rok temu w maju) mogliÅ›my skorzystać z naszego wÅ‚asnego kompostu i nakarmić roÅ›liny :) 
  • Montaż i malowanie nowego pÅ‚otu - brakowaÅ‚o nam kilku przÄ™seÅ‚ ods strony sÄ…siada, nasz pies miaÅ‚ pewne uwagi do jego kotów ;) 
  • Mycie okien! Ponieważ nie należę do grupy osób myjÄ…cych okna przed każdymi Å›wiÄ™tami, tylko wtedy, gdy tego wymagajÄ… ;)
  • Odgracanie kuchni - ponieważ uwielbiam miski, miseczki, kubki, gadżety...
  • PorzÄ…dki „po-zimowe” w domku ogrodowym
  • Konserwacja sprzÄ™tów domowych - dokÅ‚adne czyszczenie pralki, piekarnika, zmywarki, lodówki 
  • Sprawy urzÄ™dowe zwiÄ…zane z naszÄ… dziaÅ‚kÄ… pod budowÄ™ domu <3 (ePUAP okazaÅ‚ siÄ™ bardzo przydatnÄ… platformÄ…! :) 

A oprócz obowiązków:

  • audiobooki - moje najnowsze odkrycie (chociaż wcale nie takie odkrywcze), szczególnie kategoria o rozwoju osobistym: Mindfulness, medytacja, porzÄ…dkowanie swojego życia
  • Poszukiwania sposobów na jeszcze wiÄ™ksze ograniczenie odpadów, które generujemy w domu (wyniki tych poszukiwaÅ„ niedÅ‚ugo!)
  • Pisanie dziennika (który roboczo zostaÅ‚ okrzykniÄ™ty mianem „pandemic journal” ;) )
  • Rodzinny czas z mężem i pieseÅ‚em :)
Mam nadziejÄ™, że ta lista Was zainspiruje do dziaÅ‚ania :) 

Jak radzicie sobie z izolacjÄ…? 
Wykorzystujecie ten czas produktywnie czy stawiacie na słodkie lenistwo?

Dajcie znać w komentarzach!

Poniżej wrzucam Wam kilka zdjęć z naszego ogrodu :) 
 Åšciskam Was mocno :) 





Ulice opustoszały, natomiast osiedlowe parkingi pełne są samochodów. Znakomita większość z nas zdecydowała się zostać w domu. I słusznie, bo dzięki temu spowolnimy pojawienie się nowych zachorowań. Wiąże się to jednak z długimi dniami spędzonymi w czterech ścianach, a co za tym idzie, szukaniem sobie zajęcia. Jeśli tak jak ja, lubicie mieć kontrolę nad sytuacją, to pewnie zdążyliście już wyczytać wszystko o panującym wirusie. Niestety, mnogość źródeł może spowodować dezinformację i wybuch niepotrzebnej paniki.

Giganci social media podjÄ™li dziaÅ‚ania blokujÄ…ce fake newsy: Facebook usuwa reklamy maseczek ochronnych, Google blokuje filmiki  YT namawiajÄ…ce ludzi do unikania leczenia i wyÅ›wietla w wynikach informacje rzÄ…dowe dotyczÄ…ce sytuacji, Twitter w pierwszej kolejnoÅ›ci wyÅ›wietla oficjalne  informacje jak postÄ™pować, jeÅ›li zauważymy u siebie objawy choroby.

Ostatnio pojawiÅ‚y siÄ™ też informacje, że Google rozpoczÄ…Å‚ proces dodatkowego sprawdzania i blokowania aplikacji dotyczÄ…cych koronawirusa, za wyjÄ…tkiem tych zawierajÄ…cych informacje z oficjalnych i potwierdzonych źródeÅ‚.

Problem ma wymiar globalny i należy podjąć działania mające na celu jego zmniejszenie, inaczej wszyscy zwariujemy :)

W dobie panującej pandemii, chciałabym podzielić się z Wami kilkoma radami, jak unikać dezinformacji:

  • Nie czytaj wszystkich wiadomoÅ›ci ”jak leci”, wybierz jedno zaufane źródÅ‚o (np. portal Ministerstwa Zdrowia itp.)
  • Nie czerp wiedzy z social media, niektórzy zarabiajÄ… na powszechnym teraz strachu
  • Nie powtarzaj dalej informacji zasÅ‚yszanych z niepotwierdzonego źródÅ‚a
  • Sprawdzaj najnowsze doniesienia WHO 
  • Możesz też zajrzeć na mapÄ™ zakażeÅ„ na Å›wiecie aktualizowanÄ… przez The New York Times.
Pamiętajcie jednak, że nie należy poddawać się panice, przeżyliśmy chorobę wściekłych krów, SARS, ptasią grypę... przeżyjemy i COVID-19 :)

Polecam Waszej uwadze prosty w obsÅ‚udze czytnik wiadomoÅ›ci, który umożliwia czerpanie informacji tylko z wybranych przez Was źródeÅ‚, bez zbÄ™dnego „szumu”. Synchronizuje siÄ™ pomiÄ™dzy wersjÄ… przeglÄ…darkowÄ…, apkÄ… na telefon i tablet :, wiÄ™c macie dostÄ™p do najÅ›wieższych wieÅ›ci gdziekolwiek jesteÅ›cie :) 

Åšciskam Was mocno, stay safe! :)




Człowiek jest zwierzęciem stadnym. Skazany na samotność, prawdopodobnie nie dałby sobie rady.

Relacje z innymi ludźmi są nam potrzebne czy tego chcemy, czy nie. To dzięki innym ludziom możemy pokonywać przeszkody, które dotychczas nas przerastały, możemy rozwijać swoje umiejętności, uczyć się nowych rzeczy, patrzeć na sprawy z innej perspektywy. Kontaktów z innymi nie da się i nie ma potrzeby unikać.

Co jednak, kiedy relacje z innymi ludźmi nie są dla nas satysfakcjonujące i wpływają na nas niekorzystnie?

Czasem orientujemy siÄ™, że tkwimy w jakiejÅ› relacji dlatego, że trzyma nas wspólna praca, szkoÅ‚a, wieloletnia znajomość (to mogÄ… być znajomoÅ›ci typu "przez zasiedzenie" - niespecjalnie pielÄ™gnowane, ale "przecież znamy siÄ™ tyle lat.."). Utrzymujemy je z wielu różnych wzglÄ™dów: bo nam na kimÅ› kiedyÅ› zależaÅ‚o i tak już ta znajomość zostaÅ‚a, mimo, że nasze uczucia wobec tej osoby mogÅ‚y siÄ™ oziÄ™bić. Bo tÄ™ osobÄ™ kochamy, bo pracujemy razem, wiÄ™c relacja musi być dobra inaczej współpraca nie bÄ™dzie siÄ™ dobrze ukÅ‚adaÅ‚a...  Jednak warto czasem zastanowić siÄ™, czy ta relacja jest  dla nas korzystna. Nie mam tu na myÅ›li korzyÅ›ci materialnych typu: kolega jest mechanikiem, to mi za taniej zrobi samochód - tu jest przecież korzyść! Ale zupeÅ‚nie nie o takich korzyÅ›ciach przecież mowa. 

Co wynosisz z takiej relacji mentalnie?

Zdecydowanie chciaÅ‚abym siÄ™ skupić na relacjach, które sÄ… niekorzystne dla naszej psychiki. Kiedy rzekoma przyjaciółka/przyjaciel doÅ‚ujÄ… nas, zamiast wspierać w nowych przedsiÄ™wziÄ™ciach, nie udzielajÄ… nam pomocy w krytycznej dla nas sytuacji, mimo, że sami nie raz jÄ… od nas otrzymywali. WykorzystujÄ… nas do swoich celów pozostawiajÄ…c później z uczuciem pustki, (a w moim przypadku zdarzaÅ‚o siÄ™ nawet i niedowierzanie, że w ogóle można byÅ‚o wobec kogoÅ› tak postÄ…pić). 

Warto spojrzeć na te relacje krytycznym okiem, zastanowić się, czy po spotkaniach/rozmowach z takimi osobami czujemy się lepiej, czy może jednak czujemy się zatruci czyimś sposobem myślenia/podejściem do życia.

Czy po spotkaniu czujÄ™ siÄ™ caÅ‚kiem bez energii?  Mam kiepski humor? Czy wÅ‚asnie ktoÅ› wyperswadowaÅ‚ mi pomysÅ‚, który napawaÅ‚ mnie dotychczas radoÅ›ciÄ…, a teraz nie wiem co mam z nim zrobić? Czy już wiÄ™cej nikomu nie powiem o tym pomyÅ›le, bo wÅ‚aÅ›nie mnie wyÅ›miano? Czy czujÄ™ jak spada moje poczucie wÅ‚asnej wartoÅ›ci, bo ktoÅ› powiedziaÅ‚, że nie warto zawracać tym sobie gÅ‚owy?
Nie chciaÅ‚abym wchodzić w głębokÄ… psychologiÄ™ tego zjawiska, dążę do tego, że warto przyjrzeć siÄ™ swoim relacjom z innymi i obiektywnie ocenić, czy obecność takich ludzi w naszym życiu jest dla nas dobra, czy też nie. 

Minimalizm w relacjach międzyludzkich nie znaczy wcale minimalizowania ilości znajomości do posiadania tylko jednej koleżanki bądź kolegi ani do minimalizowania ogólnie pojmowanych relacji z ludźmi - nie mówieniu o sobie i nie dzieleniu się z nikim swoimi myślami.
Minimalizm w tym pojęciu, określiłabym umiejętnością "odsiewania" ludzi, którzy powinni zostać w naszym życiu od tych toksycznych, którzy wpływają negatywnie na nasze życie.

Przytoczę Wam przykład toksycznej znajomości, którą sama kilka lat temu utrzymywałam:
Pewien kolega utrzymywał bliską relację z moim mężem, 'przez przedłużenie' i ja się z nim kolegowałam (niestety nie był to mój typ charakteru, więc relacja była nieco wymuszona - a więc neutralna, pozbawiona negatywnych zachowań). Niestety po pewnym czasie zaczęłam zauważać, że ta znajomość nie wpływa pozytywnie ani na mojego męża, ani na mnie, a już na pewno nie na nasz związek. Kolega zaczął brać udział w spięciach między nami i wyrażać swoje mocno szowinistyczne poglądy, podszywając je źle trafioną ironią. Wpływało to na sposób, w jaki z mężem się do siebie odnosiliśmy oraz na jego spojrzenie na nasze problemy. Ponadto, kolega miał tendencję do pożyczania wszystkiego, co w danym momencie było mu potrzebne - pieniądze, samochód, a nawet przekąski na wieczorny film, mimo, że droga z jego mieszkania do osiedlowego sklepiku była równa tej, którą musiał pokonać do nas. Wielokrotnie, poproszony przeze mnie o pomoc znajdował wymówki by tej pomocy nie udzielić.
Ta relacja była dla mnie bardzo emocjonalnie wyczerpująca, nie przypominam sobie, by kiedykolwiek między mną a moim mężem było tyle nieporozumień, co w czasie naszej 'przyjaźni' z opisywanym kolegą.
Znajomość zakończyła się i od tamtego czasu żyjemy w spokoju i zgodzie.

Czasem zastanawiam siÄ™, dlaczego brak ludziom odwagi by zakoÅ„czyć znajomoÅ›ci, które majÄ… na nich tak negatywny wpÅ‚yw. Nasze życie jest nasze i to od nas zależy czym i kim siÄ™ otaczamy.
To wcale nie oznacza, że sama nie mam z tym problemu ;)

Minimalizm w relacjach oznacza właśnie umiejętność obiektywnego ocenienia relacji, w których się znajdujemy. Ważne jest, by zatrzymywać przy sobie osoby, które czynią nasze życie bardziej wartościowym. Powinni to być ludzie, którzy nastrajają nas pozytywnie, którzy są chętni nam pomóc i udzielić wsparcia w nowych przedsięwzięciach, którzy cieszą się z naszego szczęścia i którym na nas zależy.

Czy Wy mieliście w swoim życiu toksyczne relacje?
Czy potraficie rozpoznać wśród Waszych znajomych osoby, które ciągną Was w dół?
Czy umiecie o tym rozmawiać?
Czy zakończyliście jakieś relacje ze względu na ich negatywny wpływ na Wasze życie?

Czekam na komentarze! :)

zdjÄ™cie główne ÅºródÅ‚o: stocksnap.io

Jestem molem książkowym. Czytanie pozwala mi uciec od szarej i męczącej codzienności. Dryfowałam po Morzu Północnym w szalupie ratunkowej, biegałam po ulicach Luizjany z bandą pomylonych wampirów, walczyłam w Powstaniu Warszawskim, zgłębiałam tajniki psiego umysłu. Czytanie to najwspanialsza ucieczka od rzeczywistości, ukojenie dla zestresowanego umysłu.
Niestety, kiedy do pary borykałam się z problemem impulsywnych zakupów, miłość do książek przejawiała się stosikami obecnymi w całym domu. Kupno książek natomiast, prowadziło do konieczności szukania dla nich miejsca - i tutaj pojawiały się kolejne zakupy - regały, półki na książki, wszystko, co mogłoby pomieścić wciąż rosnącą kolekcję. I tak wpadałam w zakupową pętlę.

Zawsze byłam typem zbieracza, lubię sentymentalne pamiątki: spinka od przyjaciółki z lat nastoletnich, bransoletka po chłopaku, pierścionek, który dostałam od mamy na 18-te urodziny... wszelkie przedmioty, mające w sobie emocjonalny ładunek lub będące częścią wartościowej dla mnie kolekcji (komiksy, książkowe sagi itp.). Przestrzeń wokół mnie się zapełniała, ale niespecjalnie mi to przeszkadzało. Do momentu, aż okazało się, że już naprawdę NIE MA GDZIE składować. Co zrobić z tymi wszystkimi książkami, których pewnie z 70% jeszcze nie przeczytałam?!

Nie należę do ludzi, którzy lubią zmiany, raz ustanowiony porządek mógłby trwać i trwać, a wszelkie poprawki do pierwotnego planu wymagają ode mnie długich analiz ryzyka, konsekwencji i tego, czy ta zmiana jest na pewno konieczna. Stąd też, kiedy zdecydowałam się na zmiany, wiedziałam, że będzie mi bardzo ciężko pracować nad zakorzenionymi we mnie nawykami.

W trakcie poznawania koncepcji minimalizmu i życia bardziej Å›wiadomego interesowaÅ‚am siÄ™ wszelkiego rodzaju metodami odgracania domu. TestowaÅ‚am KonMari, 30-dniowe wyzwanie Minimalisty, sezonowe czystki w szafie, a nawet „Swedish Death Cleaning”. To żmudne (ale i satysfakcjonujÄ…ce!) sprzÄ…tanie i porzÄ…dkowanie nauczyÅ‚o mnie podejmowania dużo szybszych i efektywnych decyzji. O tym, jak nauczyÅ‚am siÄ™ rozstawać z ukochanymi ubraniami, napiszÄ™ w innym poÅ›cie, tymczasem dziÅ› rzecz o rozstaniach z książkami.

Jak zabrać się do porządkowania/ selekcjonowania książek?

Ja zaczynam częściowo od metody Marie Kondo, która mówi o poÅ‚ożeniu wszystkich swoich rzeczy z danej kategorii w jednym miejscu. 
Później należy brać każdą rzecz do ręki i pomyśleć, czy daje nam radość.

W związku z tym, że mnie każda książka daje radość, taka opcja nie wchodziła w grę.

W mojej wersji, pytanie brzmiało:


(JeÅ›li książka byÅ‚a już czytana) 
  • Kiedy ostatni raz jÄ… czytaÅ‚am?
  • Czy mi siÄ™ podobaÅ‚a?
  • Czy trzymam jÄ… tylko dlatego, że dostaÅ‚am od kogoÅ› w prezencie (a nie jest to lektura, która do mnie trafia)?
  • Czy podobaÅ‚a mi siÄ™, kiedy byÅ‚am nastolatkÄ… i czy podobaÅ‚aby mi siÄ™ teraz?
    (Warto wziąć pod uwagę fakt, że Twoje gusta mogły się zmieniać wraz z wiekiem)
  • Czy czegoÅ› siÄ™ jeszcze z niej nauczÄ™?
    (Dotyczy książek akademickich, ale i wszelkich zbindowanych kserokopii książek, materiałów ze szkoleń itp.).
  • W jakim jest stanie? Czy nadaje siÄ™ jeszcze do czytania?
  • Czy posiadanie jej ma dla mnie jakÄ…Å› wartość?

(Jeśli książka jest nowa)
  • Kiedy jÄ… kupiÅ‚am?
  • Dlaczego do tej pory nie zebraÅ‚am siÄ™ do czytania?

TakÄ… książkÄ™ można ewentualnie odÅ‚ożyć do pudeÅ‚ka, a pudeÅ‚ko opisać np.: „Do przeczytania przez najbliższe pół roku” + data, jeÅ›li do tego czasu nie dotrzecie do tej książki - czy warto siÄ™ Å‚udzić, że kiedykolwiek siÄ™ to uda? (w zależnoÅ›ci od tego, jaki prowadzisz tryb życia, wyznacz sobie realny dla Ciebie czas, w jakim powinno Ci siÄ™ udać przeczytać tÄ™/te książki, jednak nie powinno to przekraczać roku).


Podejmowanie tych decyzji byÅ‚o trudne, jednak przynosiÅ‚o ulgÄ™. 
Dla mnie była to nauka odpuszczania. Wcześniej ambicja nie pozwalała mi się poddać, przekonywałam sama siebie, że w końcu tę książkę przeczytam, przecież po to przyniosłam ją do domu. W wielu sytuacjach jednak, książki nadal leżały w tym samym miejscu i zbierały kurz, smutno przypominając mi, o mojej niekonsekwencji. Wszystkie moje impulsywne zakupy patrzyły przecież na mnie z regałów i półek.

Strategie radzenia sobie z impulsywnym kupowaniem książek:

- Jeśli jesteś w supermarkecie i Twoje oczy uciekają w stronę stoiska z książkami:
Skup siÄ™ na przygotowanej wczeÅ›niej liÅ›cie zakupów, pamiÄ™taj, że każdy nieplanowany zakup nadszarpuje domowy budżet (podczas moich „najlepszych” lat, potrafiÅ‚am kupić ok. 30 książek miesiÄ™cznie, Å‚atwo przemnożyć te liczbÄ™ przez Å›redniÄ… cenÄ™ książki. Sumka może nie powala, ale wystarczy na romantyczny, weekendowy wypad we dwoje!).

- Zanim siÄ™gniesz w sklepie po książkÄ™ pomyÅ›l, ile masz w domu takich, których jeszcze nie przeczytaÅ‚aÅ›/przeczytaÅ‚eÅ›.

- Zrób zdjÄ™cia okÅ‚adek, które przyciÄ…gnęły TwojÄ… uwagÄ™.
Ta metoda ma dwie dobre strony: jeÅ›li faktycznie dana książka CiÄ™ zaintryguje, możesz zawsze po niÄ… wrócić (a wczeÅ›niej, sprawdzić recenzje, czy jest po co wracać ;)), jednak w impulsywnych zakupach głównie chodzi o chwilowy wystrzaÅ‚ hormonu szczęścia kiedy dokonujemy zakupu. Może wiÄ™c być tak, że zrobisz zdjÄ™cie, by ewentualnie kupić później, a po powrocie do domu zapomnisz, że chciaÅ‚aÅ›/chciaÅ‚eÅ› w ogóle kupić jakÄ…Å› książkÄ™ (true story!)

 - Zrób zdjÄ™cie/zapisz w notatniku tytuÅ‚ i autora, kiedy nastÄ™pnym razem najbliższy zapyta CiÄ™ o prezent na ÅšwiÄ™ta, bÄ™dziesz mieć odpowiedź :)

- Idź do kasy, po drodze wklep w telefon tytuÅ‚ i autora, wyszukaj opinie o książce w serwisie takim jak LubimyCzytać czy GoodReads.
Wielokrotnie zdarzyło mi się nakręcić na książkę, która miała bardzo słabe opinie i już po przeczytaniu fragmentu wiedziałam, że to nie dla mnie, a przecież kupiłabym, wiedziona impulsem...

- Przerzuć się na eBooki.
Zapisz sobie tytuł i autora pochwyconej w sklepie książki, po powrocie do domu kup przez internet w formie cyfrowej i ciesz się lekturą nie zagracając swojej przestrzeni. :)

- Zacznij ją czytać! Po stronie lub dwóch, możesz być w stanie ocenić, czy styl pisarski autora Ci odpowiada, jeśli tak, zawsze możesz kupić wersję cyfrową, jeśli nie - właśnie udało Ci się uniknąć niepotrzebnego wydawania pieniędzy, be proud!


Co zrobić z książkami, które nie wrócą do mojej biblioteczki?

- Oddaj bliskiej osobie, której może sprawić radość

- Sprzedaj (Facebook, Allegro, Olx)

- Oddaj do biblioteki, 
Niektóre biblioteki przyjmujÄ… do swoich zbiorów tylko książki speÅ‚niajÄ…ce okreÅ›lone kryteria, jednak w wiÄ™kszoÅ›ci bibliotek sÄ… tzw. regaÅ‚y książek „do uwolnienia”, czytelnicy odwiedzajÄ…cy bibliotekÄ™ mogÄ… bez ograniczeÅ„ brać książki z takiego regaÅ‚u lub zostawiać tam swoje.

- Zabierz do pracy, naklej kartkÄ™ „do wziÄ™cia!” i zostaw w ogólnodostÄ™pnym miejscu, np. w kuchni.

Najważniejsze, to zacząć :)

Polecam również Waszej uwadze wyszukiwarkÄ™ tanich ebooków - specjalnie na te chwile, kiedy impulsywna, sklepowa miÅ‚ość jednak Was nie opuÅ›ciÅ‚a po powrocie do domu :)


Czy Wy robiliście kiedykolwiek czystki w Waszych biblioteczkach?
Czy zdarzyÅ‚o siÄ™ Wam impulsywnie kupować książki? 
Czy próbowaliście z tym walczyć?

Dajcie znać w komentarzach :)




zdjÄ™cie: stocksnap.io        














Niedawno miaÅ‚am okazjÄ™ pojechać na festiwal roÅ›lin owadożernych w Warszawie. Event zostaÅ‚ zorganizowany na sporÄ… skalÄ™, obfitowaÅ‚ w przeróżne gatunki Muchołówek (to te Å›mieszne roÅ›liny z „gÄ™bami i zÄ™bami”, które zamykajÄ… siÄ™, gdy usiÄ…dzie na nich owad), Rosiczek, Dzbaneczników i Storczyków.
OczywiÅ›cie gatunków byÅ‚o wiÄ™cej, jednak te cztery byÅ‚y praktycznie wszÄ™dzie. Gdzie wzrokiem nie siÄ™gnąć, morze  owadożerów, sukulentów i kaktusów. Mimo, że zróżnicowanie nie byÅ‚o wbrew pozorom zbyt duże (ok. 80% gatunków siÄ™ powtarzaÅ‚o) i tak byÅ‚am zachwycona zieleniÄ…, jaka mnie otaczaÅ‚a. CzuÅ‚am siÄ™ trochÄ™ jak w mikro-dżungli, powietrze byÅ‚o wilgotne i ciężkie wszÄ™dzie zielono od roÅ›lin.

Jako dziecko, a potem nastolatka nie byłam zbyt wielką fanką jakichkolwiek roślin.
Moja mama rozstawiaÅ‚a mi je wszÄ™dzie po pokoju, żeby „dodać mu trochÄ™ życia”, jednak ja skutecznie je zaniedbywaÅ‚am, co zazwyczaj koÅ„czyÅ‚o siÄ™ smutnymi suszkami w doniczkach.
Aktywnie też wypychałam mamę z pokoju z kolejnymi roślinami, bo kompletnie nie rozumiałam, czemu miałyby one służyć. Moje poczucie estetyki nie było jeszcze wykształcone, nie zależało mi jakoś specjalnie na tym, by mój pokój wyglądał ładnie i by było w nim zielono - wieksze znaczenie miało to, by mieć w nim ciemno i cicho, bo byłam ( i trochę nadal jestem) nocnym markiem.

Po raz kolejny, przeprowadzka do obecnego męża odmieniła moje spojrzenie na to, co nie powinno znajdować się w pokojach, a co dodaje im uroku ;)

I tak, nagle „zachciaÅ‚o mi siÄ™” roÅ›lin! NieÅ›miaÅ‚o zaczynaÅ‚am od kaktusów, potem przyszÅ‚a kolej na
storczyki (tak, zanim zapytacie, zdarzyło mi się wykończyć storczyka mimo, iż nie są to zbyt wymagające rośliny), aż po rośliny, które zawsze powodują uśmiech na mojej twarzy: gwiazda Bożonarodzeniowa, korona cierniowa, dracena, fikus, a z najnowszych: Flamingo Flower (odmiana Anthurium), Scindapsus, Chamedora. Oczywiście dbania o swoich zielonych przyjaciół musiałam się nauczyć, ale było warto, szczególnie, że nie jest to jakoś szczególnie złożona sprawa , a przynosi sporo satysfakcji :)

Festiwal Roślin c.d.

Wracając do wystawy roślin, z fascynacją przechadzałam się od stanowiska do stanowiska, podziwiając różnorakie aranżacje i szczególnie zachwycając się kilkudziesięcioletnimi drzewkami Bonsai i Klonami japońskimi.

Natrafiłam też na prześliczną odmianę mchu, która kwitnąc wypuszcza wątłe, cieniutkie łodyżki z drobniutkimi, fioletowymi kwiatami. Wszystko w tej roślinie było dla mnie śliczne: jej rozmiar, forma i kruchość łodyg.
Spacerując po hali expo, w której odbywał się festiwal rozmyślałam o tej roślinie. A dokładniej o tym, GDZIE JĄ POSTAWIĘ.
W miÄ™dzyczasie natrafiÅ‚am też na kilka innych gatunków, które z chÄ™ciÄ… bym nabyÅ‚a, jednak powstrzymywaÅ‚am siÄ™ jak tylko mogÅ‚am. Jak siÄ™ Å‚atwo domyÅ›lić, po godzinie walki ze sobÄ…, wiedziaÅ‚am już, które roÅ›liny na parapecie przestawiÄ™, by mieć miejsce na nowe ;) Jednak ku swojemu zdziwieniu, minimalistyczna czÄ…stka mnie (nazywanie mnie 100% minimalistkÄ… byÅ‚oby grubÄ… przesadÄ…) wygraÅ‚a, i dumna z siebie wróciÅ‚am do domu z pustymi rÄ™kami.

Każdy nowy zakup jest jak zastrzyk szczęścia, czujemy uwalniajÄ…ce siÄ™ endorfiny, coÅ› jest nowe, Å›wieże, prosto z półki sklepowej, niekiedy jeszcze pachnie fabrykÄ…. Tych emocji nie da siÄ™ porównać do niczego innego, to ekscytacja i radość w jednym. Chcemy od razu rozpakować tÄ™ rzecz, postawić jÄ… na półce/jak najszybciej jej użyć, bo jest „taka super i taka nowa”. CzÄ™sto ta nowa rzecz bywa jednak zbÄ™dna, wiÄ™c wymyÅ›lamy dla niej jakieÅ›  zastosowanie, byleby tylko nie przyznać, że zakup byÅ‚ po prostu nieprzemyÅ›lany.

Nic nie kupiÅ‚am, bo potrafiÅ‚am sobie wytÅ‚umaczyć, że jest to dużo lepsza decyzja. W domu brak już miejsca na nowe roÅ›liny, a pieniÄ…dze warto zaoszczÄ™dzić. Duma, jaka mnie rozpieraÅ‚a musiaÅ‚a malować siÄ™ na mojej twarzy, ponieważ po powrocie do domu mąż zapytaÅ‚, skÄ…d ta radość, skoro ostatecznie nic do domu nie przywieźliÅ›my.

Jednak tym razem pozytywne emocje towarzyszyły mi dlatego, że tak naprawdę wcale nie była mi potrzebna kolejna roślina i nie pozwoliłam by moje głęboko ukorzenione zbieractwo wygrało z rozsądkiem :)

A jak u Was z kupowaniem roślin? Potraficie oprzeć się pokusie, czy ulegacie od razu?

Poniżej wstawiam Wam kilka zdjęć z wystawy roślin, na której byliśmy :)


 


 




zdjÄ™cie: stocksnap.io        
Cześć,

MiÅ‚o mi, że odwiedziÅ‚eÅ›/odwiedziÅ‚aÅ› mojego bloga. 

Na początek chciałabym opowiedzieć Ci nieco o moich początkach z minimalizmem. I o tym, kiedy i dlaczego poczułam potrzebę oczyszczenia mojego domu i umysłu z niepotrzebnych przedmiotów i spraw.

Jestem pokoleniem z lat 80-tych i pamiÄ™tam jeszcze czasy, kiedy na półkach sklepowych nie byÅ‚o zbyt wiele. Kolorowe reklamy z Zachodu kusiÅ‚y nas Pepsi ColÄ… i jeansami, podczas gdy Polskie realia sprowadzaÅ‚y nas mocno na ziemiÄ™. To wtedy mandarynki na ÅšwiÄ™ta Bożego Narodzenia byÅ‚y najwiÄ™kszym rarytasem :) 
Z tego powodu każda kaseta magnetofonowa, każdy film na VHS czy ładnie wydana książka były traktowane jak prawdziwe skarby. Jeśli jedno z dzieci w bloku miało kasetę artysty będącego akurat na topie, wszyscy przesiadywali u tej osoby w domu i słuchali muzyki w kółko i na okrągło. Bo kolejną kasetę ktoś pewnie dostanie dopiero na Święta.
Niedosyt posiadania pojawił się dość szybko. Potrafiłam spędzać popołudnia marząc o nowej książce/kasecie czy nawet o bransoletce na rękę. Gazety z gratisami, typu Popcorn czy Bravo, były najlepszym źródłem plakatów, mini-cieni do powiek, wisiorków, pomadek, breloczków do kluczy i wszystkiego innego, o czym nastolatka mogła zamarzyć.

Tak zaczęła rosnąć moja kolekcja. Oprócz książek i kaset, na półkach zagoÅ›ciÅ‚y porcelanowe sÅ‚oniki „na szczęście”, mini-paletki cieni, wczeÅ›niej wspomniane breloczki i inne gadżety. Przez to, że nie mieliÅ›my wtedy wiele, potrzeba zbierania narastaÅ‚a, a kiedy jakiÅ› czas po osiÄ…gniÄ™ciu peÅ‚noletnoÅ›ci spÄ™dziÅ‚am kilka miesiÄ™cy w Anglii, poczuÅ‚am zapach pieniÄ…dza i kapitalizmu w peÅ‚nej krasie.
Ubrania w Wielkiej Brytanii są dość tanie w stosunku do zarobków, więc wracając do Polski na stare śmieci, musiałam wysłać do domu dwa kartony po 30 kg. Jak się zapewne domyślacie, pełne były ubrań, akcesoriów, butów i płyt CD.
Nie umiałam sobie odmówić i nie umiałam wyrzucać. Myślałam, że wszystko zawsze się może przydać, mam za mało, takiego koloru bluzki jeszcze mam itp., itd...

Mój powrót do kraju z 32 kg walizkÄ… (nie liczÄ…c wczeÅ›niej wysÅ‚anych pudeÅ‚) uÅ›wiadomiÅ‚ mi, że mój pokój z PRL-owskÄ… mebloÅ›ciankÄ… i dwuskrzydÅ‚owÄ… szafÄ… nie jest w stanie pomieÅ›cić takiej iloÅ›ci rzeczy.  UdaÅ‚o mi siÄ™ namówić rodziców na kosztowny remont i w koÅ„cu, ku mojej satysfakcji, w pokoju stanęła czteroskrzydÅ‚owa szafa zajmujÄ…ca absolutnie całą Å›cianÄ™. Oprócz niej w pokoju miaÅ‚am tylko 3 regaliki na książki, łóżko i biurko-blat zajmujÄ…cy całą drugÄ… Å›cianÄ™.

Możecie siÄ™ zapewne domyÅ›lić, po pewnym czasie i tam zaczęło brakować miejsca. Jako studentka, zaczęłam gromadzić książki do nauki, sterty kserówek, segregatory i portfolia na zajÄ™cia piÄ™trzyÅ‚y siÄ™ zajmujÄ…c coraz wiÄ™cej miejsca, a w miÄ™dzyczasie aktywnie prowadziÅ‚am zajÄ™cia, wiÄ™c z czasem zaczęły mnie przysypywać nie tylko ciuchy i nazbierane „popierdółki” ale i nie koÅ„czÄ…ce papiery w myÅ›l kawaÅ‚u o studentach (Jeden student podnosi kartkÄ™ papieru i pyta drugiego: „Co to?”, „Nie wiem” - odpowiada drugi, „ale skserujmy w razie czego”).

Po skończeniu studiów poznałam mojego obecnego męża i z czasem przeprowadziłam się do jego mieszkania.

Początkowo miałam ze sobą niewiele rzeczy, tylko przedmioty, które na co dzień były mi faktycznie potrzebne. Jednak z czasem zaczęłam przywozić wszystko, co zostawiłam za sobą u rodziców.
Niestety i tutaj zaczęło brakować miejsca. Wyrzucałam zbędne rzeczy, jednak na tyle niechętnie i w tak powolnym tempie, że znów groziło nam przysypanie książkami, ubraniami i bibelotami.
Atmosfera w domu stawała się nieprzyjemna, a nadmiar przedmiotów w każdym kącie powodował napięcia (kiedy jedna osoba ma dużo więcej przedmiotów niż druga, nie dość, że są one porozstawiane wszędzie, to nadal brakuje miejsca; dodatkowo, osobiście nie lubię bałaganu i przeładowania przestrzeni - robię się wtedy nerwowa :( ).

Nigdy nie uważałam, że idea minimalizmu jest dla mnie. Patrząc z perspektywy czasu, byłam maksymalistką w każdym calu, nigdy nienasycona obecnym posiadaniem. Chciałam mieć zawsze więcej i bardziej. Wymiana jednych pojemników do przechowywania na inne, tylko dlatego, że bardziej odpowiadała mi ich estetyka nie stanowiła problemu. Kto by się przecież przejmował wydanymi bez sensu pieniędzmi i nadprogramowym zestawem pojemników?
Mimo to, porozkładane po całym domu rzeczy zaczęły mi coraz bardziej przeszkadzać. Jeśli nie możesz kupić nowego kubła do mopa, bo nie masz w domu nawet skrawka miejsca by go przechować to chyba coś jest nie tak, prawda?

Moje początki były bardzo nieśmiałe. Najpierw po swojemu próbowałam pozbywać się ubrań, ale z dziesięciu starannie wyselekcjonowanych rzeczy, ostatecznie w koszu PCK lądowały może trzy. Uznałam, że potrzebna jest mi pomoc i zajrzałam na YouTube w poszukiwaniu inspiracji.
Tak właśnie trafiłam na minimalizm. Początki były bardzo trudne, jednak przysięgam, było warto :)

Jestem bardzo ciekawa, czy Wy jesteście minimalistami czy może dopiero się nad tym zastanawiacie? Jak wyglądała Wasza droga do minimalizmu?
Zapraszam do dyskusji :)

Nowsze posty

O mnie

Hello, There!
Cześć!

Miło mi powitać Cię na moim blogu.

Jestem Marta i byłam maksymalistką.

Od lat uwielbiałam zbierać, tworzyć kolekcje, otaczać się przedmiotami. Pewnego dnia jednak, kiedy pudło pełne książek prawie spadło mi na głowę z pękającej w szwach szafy, zrozumiałam, że brak mi na to miejsca! Tak rozpoczęło się moje poszukiwanie spokoju i chęć posiadania mniej.

I podeszłam do tego niekonwencjonalnie!

Moje social media

Instagram

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Marta (@simplicilife) Maj 29, 2020 o 9:31 PDT

Archiwum

  • ▼  2020 (8)
    • ►  lutego (2)
      • Jak rozpoczęła siÄ™ moja przygoda z minimalizmem?
      • O festiwalu roÅ›lin i o tym, jak nic na nim nie kup...
    • ►  marca (3)
      • Książki i trudne rozstania
      • Minimalizm a wartoÅ›ciowe relacje z innymi
      • O Królu, szaleje wirus!
    • ►  maja (1)
      • Izolacja - co robić z nadwyżkÄ… wolnego czasu?
    • ►  lipca (1)
      • 6 dobrych porannych nawyków
    • ▼  grudnia (1)
      • Czym wÅ‚aÅ›ciwie jest Minimalizm?
  • ►  2021 (4)
    • ►  stycznia (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  wrzeÅ›nia (1)

Tagi

  • #low-buy2021 (1)
  • LessWaste (1)
  • lifestyle (2)
  • mindset (10)
  • minimalizm (11)
  • natura (1)
  • PorzÄ…dki (3)
  • Relacje (1)
  • roÅ›liny (1)
SimpliciLife @Instagram

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Copyright - Marta SimpliciLife | Created By SoraTemplates | Distributed by GooyaabiTemplates